poniedziałek, 4 listopada 2013

100 postów! Coś słodkiego i wydziergane małe co nieco.

Dzisiejszy post będzie mało robótkowy, choć to co Wam pokażę wymagało sporo roboty. Ot, taki paradoks:)

Pod koniec wakacji udało mi się odmalować pokój. Zniknęła wszechogarniająca żółć i pojawił się zimny odcień szarości, ale o tym innym razem. Jeszcze nie skończyłam wszystkiego i póki co nie będę pokazywać gołych ścian. Zmiany poza ścianami dotknęły także wszelkie durnostojki i gadżety. W koszu wylądowała między innymi wysłużona korkowa podkładka pod kubek, którą zastąpiłam taką oto:


Wydzierganie podkładki zajęło mi dokładnie pół godziny, a dodam, że dwa razy prułam mniej więcej połowę. Zrobiona oczywiście ze sznurka jutowego na grubym szydełku. Podkładka zapozowała w zestawie z pysznym latte macchiato (moje ulubione!), które podczas długiej sesji zdjęciowej wystygło i niemal straciło piankę:


Skoro jest kawusia to obowiązkowo musi być coś słodkiego:) Na urodziny zrobiłam dla narzeczonego ŚWINIĘ, a właściwie nawet nie jedną. Świnki taplały się w czekoladowym błotku na torcie...




a jedna nawet się trochę podtopiła i głośno chrumkała "pomocy!"...


inne były niekulturalne i "wypięły" się na gości...


natomiast ostatnia była bardzo zrelaksowana...


a to dlatego, że postanowiono pożreć ją jako ostatnią...


Tort mocno nasączyłam i przełożyłam owocową masą frużelinową na serku mascarpone (zużyłam 1 kg mascarpone i 1 kg mrożonych owoców!). Krem smakował jak najlepszej jakości jogurt owocowy. Pomysł na "świński" tort nie jest mój. Znalazłam zdjęcie takiej dekoracji w internecie, niestety nie jestem w stanie napisać kto ją wymyślił.

Kolejny tort powstał z okazji ważnego rodzinnego spotkania. Nic szczególnego, ale trochę pobawiłam się nową szprycą (mój prezent urodzinowy). Wzorek może nie jest powalający, bo powstawał późno w nocy, a ja nie miałam jeszcze wprawy. Zrobiłam też zbyt rzadki krem, ale nie cierpię typowego kremu maślanego, który niestety najlepiej nadaje się do robienia dekoracji:(



Ostatniego tortu pokażę tylko kawałek - tyle uchowało się do następnego dnia kiedy to znalazłam chwilę na robienie zdjęć. Ciasto nazwałam "Dziki tort tiramisu". Tiramisu to wiadomo, a "dziki" dlatego, że górny biszkopt miał wzorek w panterkę, a boki były najeżone ganache.



Tak jak napisałam na początku dzisiaj mało robótkowo, choć torty kosztowały mnie kilkanaście godzin życia. Zdradzę Wam, że jest to mój setny post, więc niech treść będzie adekwatna do okazji:)

niedziela, 3 listopada 2013

Szkółka sutaszu: Lekcja nr 2.

Na początek mam dla Was dwie wiadomości - jedną dobrą, a drugą złą. Dobra jest taka, że od środy jestem już panią magister! Powiem, że stresik był (i chyba mój żołądek najbardziej się o tym przekonał), ale to tylko dlatego, że oczywiście zawaliłam naukę i na obronę poszłam nie znając odpowiedzi na kilka pytań:-D Na dodatek stałam w korku przez 40 minut (szlag mnie trafiał) i spóźniłam się dosłownie 2 minuty. Jak się można spodziewać wyczytano mnie jako pierwszą:-D Ale nie ma tego złego... Mój promotor (akysz zły duchu) w dzień obrony na szczęście miał dobry humor, więc na tą jedną najważniejszą godzinę wróciła mu dobra wola. Podsumowując: ostatecznie nie było aż tak źle i "czwórka" porządnie mnie zaskoczyła.

Ok, teraz złe wieści. "Twórczy Nieład" przystępuje do ataku i przez najbliższe 7 dni zamierzam was zanudzać - codziennie jeden post:-D Żeby nie było, że siedzę w domu i się lenię, a na blogu nic się nie pojawia.

A teraz do najważniejszego! Zapraszam do zapoznania się z drugą lekcją sutaszowej szkółki. Tym razem (bazując na umiejętnościach z poprzedniej lekcji) pokazuję jak wszyć koralik pionowo oraz jak doszyć nowy "zawijas" do istniejącego elementu. Jeśli ktoś uszył elementy z poprzedniej lekcji i teraz nie wie co z nimi zrobić niech się nie martwi. W trzeciej lekcji pokażę jak je ozdobić drobnymi koralikami, a w czwartej jak wykończyć elementy z pierwszej i drugiej lekcji. Pamiętajcie, że robię coś w stylu internetowego kursu, a nie pojedynczych tutoriali, więc wszystko pokażę w swoim czasie.

Drugą lekcję możecie pobrać stąd:


Na wszelkie pytania i wątpliwości chętnie odpowiem w komentarzu pod tym postem, albo mailowo.


P.S. Serdecznie Wam dziękuję za to, że trzymałyście za mnie kciuki na obronie - jak widać POMOGŁO:-)

niedziela, 27 października 2013

Szkółka szycia sutaszu. Kto chce się nauczyć?

Rzadko wrzucam coś na bloga i pewnie jeszcze kilka dni tak będzie, do czasu obrony oczywiście. Potem możecie się spodziewać zmasowanego ataku na wasze konta na Bloggerze w moim wykonaniu:-) Póki co mam dla Was coś specjalnego...

Na moim ulubionym forum Craftladies prowadzone są szkółki, w których można się nauczyć przeróżnych technik rękodzielniczych. Jest tam dosłownie wszystko: druty, szydełko, beading, filcowanie, koronki pętelkowe, szycie itd. Do tej pory brakowało jedynie sutaszu. Jako, że zebrała się spora grupa chętnych do nauki podjęłam się poprowadzenia szkółki sutaszowej.

Plan jest taki, że co tydzień przez trzy miesiące będzie pojawiać się nowa lekcja, w której pokazuję coraz to bardziej zaawansowane formy sutaszowe oraz wykończenie. Mam nadzieję, że uda mi się zgodnie z założeniem publikować lekcje w tygodniowych odstępach, bo ja się okazało opracowanie takiej lekcji jest bardzo (bardzo!) pracochłonne.

Szkółkę zaplanowałam w ten sposób, by każda lekcja była nieco trudniejsza od poprzedniej oraz by uczyła czegoś nowego. W ten sposób każdy kto ma ochotę nauczyć się wykonywania biżuterii z sutaszu będzie mógł zacząć od podstaw, by po trzech miesiącach umieć już niemal wszystko. Dlatego nie zamieszczam po prostu instrukcji wykonania sutaszowych kolczyków w rozbudowanej formie. Według mnie mija się to z celem, bo osoba, która pierwszy raz styka się z sutaszem nie poradzi sobie ze skomplikowanym wzorem. Zawsze trzeba uczyć się podstaw, by wyrobić najpierw technikę.

W pierwszej lekcji pokazuję jak uszyć podstawowy sutaszowy element. Są w niej również wskazówki jak szyć sutasz, by układał się równo, nie był pozaciągany i zniekształcony. Na początku każdej lekcji znajdziecie spis potrzebnych materiałów. Lekcję można pobrać w pliku pdf, klikając w następujący link:




W zależności od ustawień szkółka wyświetli Wam się jako nowa strona w przeglądarce lub otworzy się okno pozwalające zapisać plik na komputerze. Niestety po zapisaniu pliku w formacie pdf pogorszyła się jakość zdjęć, mimo to mam nadzieję, że są one wystarczająco czytelne. Ze względu na rozmiar każdej lekcji (przede wszystkim ilości zdjęć) nie będę zamieszczać jej w treści posta, bo będzie on się ciągnął w nieskończoność. Wszystkie lekcje będą zebrane w zakładce "Szkółka szycia sutaszu" w menu mojego bloga.

Mam nadzieję, że szkółka przypadnie Wam do gustu i będziecie miały ochotę uczyć się sutaszu krok po kroku. Gdyby cokolwiek było dla was niejasne, albo gdybyście miały z czymś problemy możecie śmiało pisać w komentarzach albo wysyłać maile (szybciej odpowiadam na komentarze).

Jeśli uszyjecie coś według wskazówek ze szkółki wrzućcie mi link w komentarzu - bardzo chętnie obejrzę Wasze zmagania. Miło mi też będzie jeśli korzystając z moich porad podlinkujecie to tego posta (lub innych postów z lekcjami).

czwartek, 10 października 2013

Wyniki candy i trochę narzekania:)

Muszę się Wam pożalić... Miałam dzisiaj bronić magisterkę, ale oczywiście wszystko się musiało pokiełbasić:( Promotor przesunął termin i obronę będę miała dopiero 30 października - masakra. A miało być tak pięknie i już od dzisiaj chciałam wrócić w 100% na bloga.

Ok, ponarzekałam sobie, to teraz czas na przyjemniejsze sprawy. Tym razem zwycięzców wylosował Random, bo drukowanie, wycinanie i składanie losów zajmuje stanowczo zbyt wiele czasu.

Kolczyki sutaszowe powędrują do:
Justyny A

Natomiast bombery otrzyma:
Inga Sz

Serdecznie gratuluję!

Poza tym strasznie się cieszę, bo w trakcie trwania candy liczba obserwatorów bloga przekroczyła magiczne 200 osób! Strasznie Wam dziękuję, że zaglądacie, czytacie, zostawiacie komentarze:)

poniedziałek, 7 października 2013

Nothing else matters

Już niedługo na blogu pojawi się cała seria nieco bardziej mrocznej biżuterii. Dzisiaj pokazuję jedynie zachętę w postaci kolejnej wersji moich bomberów. Długo czekały na dokończenie... bardzo długo...

Niedawno odkryłam kolejne wspaniałe miejsce w blogosferze - Rozkręcone myśli. Oczywiście muszę spróbować swoich sił w aktualnym wyzwaniu i oczywiście zgłaszam się na ostatnią chwilę. Temat - kolczyki na co dzień - bombery idealnie się nadają! Sama noszę wcześniejszą wersję kolorystyczną niemal bez przerwy. Nie są zbyt duże, ale mimo wszystko zauważalne, mają prostą formę, ale nie są nudne i przede wszystkim pasują do wielu stylizacji.

P.S. Wyniki candy postaram zamieścić jutro lub w środę, jak tylko znajdę chwilę czasu. Wiem, że ostatnio zaniedbywałam bloga. Powodem była moja nieszczęsna magisterka, z którą zażarcie walczyłam! Ostatecznie wygrałam w ubiegłym tygodniu i złożyłam u promotora wymęczone 135 stron... Poza tym od dwóch tygodni próbuję zrealizować pewien plan, marzenie, ale jest ciężko:( Tak czy siak przepraszam Was za pustki na blogu, niedokończone tutoriale, kursy, brak odpowiedzi na komentarze. Już niedługo powrócę z hukiem (mam nadzieję), jak tylko się obronię, czyli w czwartek:-).


piątek, 20 września 2013

Złota polska jesień

Komentować tytułu nie trzeba. Złota polska jesień aż bije po oczach od nadmiaru przepychu. Więcej rozpisywać się nie będę, bo za chwilę dostanę wiadomość z cyklu "znowu zajmujesz się blogiem i nie piszesz magisterki", a jutro będzie za to karny jeżyk:-p

P.S. Kolczyki są duże... 11 cm długości z biglem i "dyndadełkiem".





Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...