Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fioletowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fioletowy. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 8 lutego 2015

Ametystowe krople

Nadal haftuję koralikami, choć powoli już zaczęłam wracać do sutaszowania. Uszyłam nawet bardzo wiosenne kolczyki, ale o tym niebawem, bo chyba jeszcze nie dotarły do właścicielki. Póki co mam ogromną ochotę na kolejną kolię "na okrągło", tym razem mniejszą i bardziej kolorową. Bardzo cieszę się, że moje haftowane koła się spodobały i muszę się pochwalić, że otrzymałam wyróżnienie w wyzwaniu Szuflady! A w ramach nagrody napewno uzupełnię zapasy Fire Polish, bo zostały mocno nadszarpnięte przy wyszywaniu kolii:) Tymczasem, przedstawiam małe, ale absolutnie nieskromne kolczyki z cudownymi kaboszonami ametystu.




wtorek, 9 września 2014

Wisior z fluorytem

Fluoryt ubrałam w fiolety i oliwkowe zielenie, a żeby było trochę bardziej szlachetnie dodałam odrobinę srebrnych koralików. Wszystko zawiesiłam na skręconym sznurze herringbone.

P.S. Nadal zamiast zajmować się sutaszem, wolę wyszywać koralikami.





poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Naszyjnik z rozmachem

To było prawdziwe wyzwanie! Najbardziej kolorowa, najbardziej bogata i najbardziej pracochłonna biżuteria z sutaszu jaką kiedykolwiek stworzyłam. Chyba najprościej będzie opisać ją w liczbach:
- ponad 23 metry sutaszowego sznurka w dwudziestu dwóch kolorach,
- 10 kryształów Rivoli Swarovskiego w dziesięciu kolorach i w pięciu rozmiarach (od 14 mm do 6 mm),
- 10 kryształów Pear-Shaped Swarowskiego w sześciu kolorach,
- 24 kolory kryształków Fire Polish (ilość tak wielka, że nie da się zliczyć),
- 13 kolorów koralików Toho,
- około 60 godzin pracy, w tym obejrzanych 50 odcinków "Rancza".

Więcej nie piszę, bo mam już dość tego naszyjnika:-) Poza tym, wszystko widać na zdjęciach.

 
 
 
 
 
 
 

Naszyjnik zgłaszam na wyzwanie Kreatywnego Kufra pt."Film: Charlie i fabryka czekolady". Inspiracją była scena z filmu przedstawiająca pierwszy, mały sklepik ze słodyczami Willy`egoWonki na ul. Wiśniowej, a w szczególności ogromne i kolorowe cukrowe tafle, które oglądał Wonka na zapleczu owego sklepiku.

http://kreatywnykufer.blogspot.com/2014/08/wyzwanie-tematyczne-film-charlie-i.html

wtorek, 22 lipca 2014

Tęczowo mi

Naszykujcie się na przytłaczającą ilość zdjęć w tym poście. Z góry uprzedzam, żeby potem nie było pretensji, że ktoś dostał oczopląsu - będzie bardzo kolorowo!

Poczyniłam siedem bransoletek - sióstr, prawie bliźniaczek. Nie są one jednak identyczne, bo każda ma swój wyjątkowy charakter. Razem tworzą piękną tęczę.



Jednak, gdyby dla kogoś ta ilość kolorów była zbyt przytłaczająca, można nosić w wersji skromniejszej...


 


...albo na codzień pojedynczo, jako delikatną ozdobę nadgarstka .


piątek, 28 marca 2014

Lorelei

Tradycyjnie na ostatnią chwilę kończę wyzwaniową biżuterię - tym razem "Lorelei". Zainspirował mnie najbardziej mroczny i burzliwy fragment historii, moment, gdy rycerze chcieli pojmać Lorelei. Nimfa ratując się wrzuciła do Renu perły i w tej samej chwili woda zagotowała się, zahuczała, wyłaniając dwa pieniste rumaki. W naszyjniku znalazły się więc ostre groty, niczym broń rycerzy, naturalne szare perły oraz całe mnóstwo wzburzonej wody. Centrum naszyjnika i jego bocznych elementów stanowią kianity. Wokół nich powstał "plecionko-haft" z transparentnych koralików. Wszystkie elementy połączyłam skręcanymi sznurami (tubular twisted herringbone), które przypominają fale. Dodam jeszcze, że forma naszyjnika należy do moich ulubionych - trzy elementy, w tym jeden duży, centralny, najbardziej ozdobny i dwa mniejsze po jego bokach. Całość symetryczna, układająca się blisko szyi. Niby nuda, bo taki układ to w końcu klasyk gatunku, ale mi najbardziej odpowiada.






Na koniec muszę się przyznać, że ostatnio pochłonęły mnie koraliki, a szczególnie haftowanie nimi. Jest to u mnie nowość, a jak wiecie lubię ciągle próbować nowych rzeczy. Inna sprawa jest taka, że niedawno uszyłam spory sutaszowy naszyjnik i mam chwilowo silny wstręt do sznurków. W bólach powstaje też kolejna szkółkowa lekcja - najdłuższa z dotychczasowych, ale już mi niewiele brakuje do jej skończenia, tak więc zapewne niedługo pojawi się na blogu.

sobota, 11 stycznia 2014

Prezenty

Zdaję sobie sprawę z tego, że jest już grubo po świętach i wszyscy, którzy chcieli, zdążyli pochwalić się prezentami. Ja, jak to ja, muszę być spóźniona. Gdyby było inaczej zapewne nie byłabym sobą i zamiast wołać mnie "Katarzyno" ludzie zwracali by się do mnie Aniu, Natalio, Justyno, Kunegundo czy jakoś inaczej.

Kolejna sprawa: nienawidzę pisać. Nienawidzę, nie cierpię, nie znoszę, nie lubię, nie wychodzi mi i jeszcze dużo razy "nie". Za to, gdy dacie mi jakieś zadanie matematyczne do rozwiązania, całkę, układ równań czy nawet każecie narysować wykres funkcji i udowodnić twierdzenie zrobię to od ręki, z uśmiechem na ustach i jeszcze powiem, że było fajnie.

Nie zrozumcie mnie źle - cieszę się, że mam bloga i lubię go prowadzić, ale stworzenie treści kolejnego posta najczęściej odkładam na nieokreślone "później". Z pokazaniem prezentów też tak było...

Do rzeczy. Na początek prezent od mojego lubego. Kiedyś wspominałam mu o tym, że można "lepić" ze srebra. Zapamiętał, ale i tak sporo się naszukał zanim trafił na nazwę "Art Clay Silver". Dostałam więc małe opakowanie glinki, kratki do wypalania i podręcznik.


Od Tobatki, która wylosowała mnie w świątecznej wymiance, przyleciała do mnie wielka. czerwona bomba. Cudna! 


Natomiast ja w tej samej wymiance wylosowałam Nuvę i zrobiłam dla mniej komplet metalowych gwiazdek z dzwoneczkami,  świecznik i tubę wypełnioną słodkościami.






Będą jeszcze dwa prezenty w moim wykonaniu, ale one zasługują na osobny post. A Wy znalazłyście coś związanego z rękodziełem pod choinką?

niedziela, 15 grudnia 2013

Kryształki w roli głównej

W tym poście najważniejsze będą kryształki! A to za sprawą dość rzucającego się w oczy naszyjnika. Rivoli Swarovskiego oraz ametystową kroplę czeskiego kryształu ubrałam w koszyczki z Toho. Do tego dorzuciłam jeszcze trochę FP i srebrnych kuleczek tworząc tradycyjną naszyjnikową formę. Ale to nie cała historia:) Męczyłam się z tym naszyjnikiem okrutnie, przeżywałam wzloty i upadki, nie wiedziałam jak połączyć elementy, a na dodatek dobrałam kolory, które nijak do mnie nie przemawiały - do czasu... gdy moja mama spojrzała na elementy ułożone na biurku. Usłyszałam wtedy, że nigdy by nie pomyślała, że takie kolory mogą do siebie pasować i jest tym bardzo zaskoczona, a naszyjnik zapowiada się ciekawie. Cóż było zrobić - zakasałam rękawy i go skończyłam:)








Naszyjnik był naszykowany jako "awaryjny" na wyzwanie w Kreatywnym Kufrze, w razie czego gdybym nie zdążyła z ogromnym sutaszowo-beadingowym naszyjnikiem, o tym na dole:)


Jak widzicie nie zdążyłam:( Trudno... Tak czy siak myślę, że w ciągu tego tygodnia zobaczycie efekt tego bałaganu.

Na koniec małe ogłoszenie. Osoby korzystające ze szkółki bardzo przepraszam, ale dziś nie pojawi się kolejna lekcja. Przyczynę opóźnienia widzicie powyżej. Postaram się zrobić lekcję jak najszybciej, ale nic nie obiecuję, bo przedświąteczny nawał prac daje mi się we znaki (pierniczki, pierniczki, pierniczki, prezenty, biżuteria itd.).
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...