Jak wiecie mam nieustającą potrzebę próbowania nowych technik. Objawiła się ona po raz n-ty kilka dni temu. Nie było to jednak tradycyjne "znienacka", wręcz przeciwnie. Potrzeba wykiełkowała i rosła, rosła, rosła... niczym bajkowa magiczna fasola. A to wszystko za sprawą dwóch modelinowych maniaczek: Katalin i Decomamy. Podglądałam ich blogi od dłuższego czasu, podziwiałam, wzdychałam i w końcu stwierdziłam, że raz kozie śmierć - pora spróbować.
Na pierwszy ogień poszły słodkości i hamburgery. Niestety lody, muffinki i kawałki tortu w postaci kolczyków, bransoletek i zawieszek do telefonu nie doczekały się zdjęć. Udało mi się sfotografować tylko hamburgery. Może to i dobrze, bo wyszły mi zdecydowanie najlepiej i nie będzie dużej kichy:-D
Na pierwszy ogień poszły słodkości i hamburgery. Niestety lody, muffinki i kawałki tortu w postaci kolczyków, bransoletek i zawieszek do telefonu nie doczekały się zdjęć. Udało mi się sfotografować tylko hamburgery. Może to i dobrze, bo wyszły mi zdecydowanie najlepiej i nie będzie dużej kichy:-D