Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szary. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szary. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Kryształowa moc na okrągło

Bodajże w pierwszy dzień Nowego Roku siedziałam z bliskimi przy stole i ledwo mogłam się ruszyć po zjedzeniu świąteczno-noworocznych pyszności. Toczyliśmy dyskusję - nawet nie pamiętam na jaki temat - gdy na ekranie telewizora dostrzegłam Halinkę Mlynkovą ubraną w prostą szarą sukienkę i sporych rozmiarów kryształowy, kolisty naszyjnik, który spodobał mi się tak bardzo, że musiałam stworzyć swoją wersję. Pracowałam nad nim ponad dwa tygodnie, a przez kolejny tydzień usiłowałam zrobić przyzwoite zdjęcia. Najpierw próbowałam ze światłem sztucznym, ale przy tak dużej ilości kryształów i metalicznych koralików aparat wariował, efekt: naszyjnik prześwietlony, a tło zamiast białego szarawe i w plamy. Namęczyłam się okrutnie, ale wreszcie coś tam wyszło i mogę przedstawić efekt mojej pracy.






czwartek, 25 września 2014

Wyzwanie: jesień

Znowu ledwo zdążyłam z wykonaniem pracy wyzwaniowej, a jeszcze wczoraj wydawało mi się, że przecież mam tak dużo czasu i nie muszę się śpieszyć. Kurczę... zawsze wszystko odkładam na ostatnią chwilę (nawet nie pytajcie jak pisałam magisterkę). Niestety to jedna z moich najgorszych wad. W sumie to trochę źle to ujęłam, bo w końcu wszystkie wady są złe, więc czy mogą być wśród nich gorsze i najgorsze? Jeśli jednak mogą, to moje najgorsze wady zawsze są związane z czasem. Spóźniam się, zawsze odkładam wszystko na ostatnią chwilę, a potem nie mogę zdążyć i jeszcze straszny ze mnie śpioch, więc budzik ustawiony na 6.00 rano jest dla mnie jedną z największych kar. Pociesza mnie tylko fakt, że są na świecie ludzie, którzy mają dokładnie tak samo.

Koniec wodolejstwa pora na kilka szczegółów dotyczących pracy. Miałam ogromną ochotę wziąć udział w jesiennym wyzwaniu, niestety oprócz jesieni tematem były ozdoby do włosów. Chyba w całej mojej rękodzielniczej przygodzie nigdy nie zrobiłam nic do włosów, nigdy. Mało tego, w warsztacie nie posiadam żadnych baz typu opaski, spinki, grzebyki. Myślała, myślałam, aż wreszcie wymyśliłam, że mogę zrobić opaskę z satynowej wstążki. I zrobiłam. Ledwo... Tak więc na wstążkę naszyłam sutaszową aplikację, co było o tyle fajne, że nie musiałam męczyć się z wykańczaniem lewej strony sutaszu. Aplikacja jest dość bogata, w centrum znajduje się złoty kryształ Swarovskiego otoczony wrzosowo-lawendowymi Toho i połyskującymi zielenią oraz pomarańczem kryształami Fire Polish w kolorze Vitral-Crystal (uwielbiam go!). Boki przyozdobiłam srebrnymi kryształami, również Swarovskiego, w kształcie łzy oraz sporą ilością Super Duo. Wszystko inspirowane zdjęciem, które można zobaczyć tutaj.




czwartek, 4 września 2014

Broszka z agatem botswana w sercu

Nadal ciągnie mnie do haftu koralikowego. Właśnie wyszywam spory naszyjnik, a w planach jest już bransoletka na metalowej bazie, naszyjnik z kryształami Swarovskiego, kolczyki z kroplami ametystu. A niedawno powstała broszka z agatem botswana. Tam mocno zakochałam się w tym kamieniu, że postanowiłam zostawić broszkę dla siebie.


A tutaj moja broszka zapozowała w towarzystwie przyjaciółek:


sobota, 30 listopada 2013

Industrial - wyzwanie

Bransoletko-naszyjnik na wyzwanie "Industrial". Już po raz drugi przygotowałam formę, która może służyć zarówno za naszyjnik (noszony na dwa sposoby), jak i bransoletkę. Kulka jaspisu jest dość duża, więc odrobinę "rusza" się na nadgarstku, ale jednocześnie bardzo przyciąga uwagę swoją fakturą i kolorystyką.







piątek, 8 listopada 2013

Powrót sutaszu: czerwień dla miłośniczki naturalnego korala.

Tak jak w tytule za sprawą szkółki wracam do sutaszowania. Przez cały wrzesień i październik nie miałam na to cierpliwości, a przede wszystkim czasu. Powstawały więc masowo węże szydełkowe - łatwo, prosto i przyjemnie, można się przy nich zrelaksować.

Kolorystyka została narzucona - koral i czerwień. Projekt oczywiście był nieco innych, ale standardowo uległ modyfikacji w trakcie pracy. Musze przyznać, że podoba mi się ten wzór i coś mi się wydaje, że go kiedyś powtórzę.


wtorek, 5 listopada 2013

Poskromiła ukośnik:)

Chyba z pół roku temu napisałam z wielką radością, że poskromiłam węża. Tym razem z dumą mogę powiedzieć, że i ukośnik nie ma już przede mną tajemnic. Choć przyznam, że pierwsze kilka rządków było wielkim rozczarowaniem. Dopiero gdy wyczułam jak bardzo ściśle robić mój ukośnik zaczął czarować. Przedstawiam pierwszy - bielutki. Koraliki mają srebrzony środek i się w nich zakochałam.




Druga bransoleta powstała z koralików w nietypowym kolorze - szarych z delikatną opalizującą powłoką. Oba ukośniki są na 10k w rzędzie.






piątek, 2 sierpnia 2013

Nie mam pomysłu na tytuł...

Nie mam pomysłu na tekst... Ot tak po prostu powstały wyzwaniowe kolczyki z jaspisem limonkowym i uleksytem. Nowością jest koronka z Toho, którą niedawno wymyśliłam przy okazji szycia innych kolczyków. Muszę przyznać, że bardzo mi się ona podoba - szyje się ją łatwo, a wygląda jakby była niezwykle skomplikowana. Jedyna jej wada to koralikożerność. Do tej pary kolczyków zużyłam około 6-7 g Toho11o, czyli sporo. Koronka wykonana z koloru Transparent Rainbow Rosaline. Niestety na zdjęciach nie udało mi się dobrze uchwycić tego koloru. W rzeczywistości koraliki są bardziej różowe, a mi wyszły łososiowe. Aparat nie poradził sobie z efektem Rainbow.

Jednym z ocenianych w wyzwaniu elementów będzie wykończenie kolczyków, dlatego nie podkleiłam ich tradycyjnie filcem. Końcówki sznurków ukryłam więc pod prostymi kwiatami z szarej satyny (musiałam jakoś złagodzić róż - jednak nie jestem jego fanką). Poza tym na zdjęciu-inspiracji są zielone spodenki ze wzorem w szare kwiaty, więc stwierdziłam, że będzie pasować:) Kolczyki są długie (z biglem 9 cm) i dość ciężkie jak na sutasz. Ale muszę przyznać, że na uchu prezentują się niesamowicie i jestem z nich bardzo zadowolona:)






czwartek, 1 sierpnia 2013

Euforia/depresja - niepoprawne skreśl

Moją "specjalnością" są emocje. Skrajnie różne. Potrafię śmiać się i płakać jednocześnie - śmiać się bynajmniej nie nerwowo, płakać bynajmniej nie ze szczęścia. Niewiele osób jest w stanie pojąć ten sprzeczny stan umysłu. A jeśli już ktoś usiłuje mnie zrozumieć to tylko kobiety. Mężczyźni z natury rzeczy nie są w stanie odczuwać wielu emocji na raz, a jeśli jakiemuś "delikwentowi" by się to zdarzyło to zakładam, że natychmiastowo eksplodował by mu mózg;)

Szyjąc tą bransoletkę odczuwałam euforię i depresję. Raz planowałam do jakiej sukienki będę ją zakładać, by po chwili całkowicie zmienić zdanie mając ochotę ją spruć - albo lepiej - porwać i pociąć w złości. Cóż... podstawowy projekt nie jest mój, ale bez obaw nie zostałam wstrętną kserokopiarką. Zadaniem było zrobienie liftu projektu Saadii. Ba! To nie było zadanie - to było prawdziwe WYZWANIE!

I tak oto powstała w mękach, bólach, po nieprzespanych nocach czerwona bransoleta. Bogata w kryształy Swarovskiego, połyskliwe Toho i fasetowane akrylowe kaboszony. Dodam, że po raz pierwszy mój sutasz został naszyty na satynę i przyznaję, nie była to łatwa sztuka.





sobota, 27 lipca 2013

Bransoleta, pytanie do Was i poradnik o fotografowaniu biżuterii

Dzisiaj muszę napisać o trzech zupełnie różnych sprawach.

Pierwsza, chyba najmilsza dla Was:-)

Trochę się zagapiłam i dopiero dzisiaj zauważyłam, że mój blog powstał rok temu! No, może rok i jeden dzień temu:D Z tej okazji należy się candy dla Was! W końcu, w tym momencie obserwuje mnie 166 osób, a to niemały sukces. Jeszcze nie wiem kiedy dokładnie ruszy candy, ale zakładam, że wyrobię w ciągu najbliższych dwóch tygodni. I tu chciałabym się Was o coś zapytać. Mianowicie, zastanawiam się nad nagrodą i do głowy przychodzą mi dwie rzeczy - coś sutaszowego (kolczyki/bransoletka/wisiorek?) albo moje Bombery. Więc na jaki prezent miałybyście ochotę? Bombery czy sutasz? I w jakich kolorach?

Druga sprawa:

Może już zauważyłyście, że w menu pojawiła się dodatkowa zakładka. Chciałam zrobić poradnik o fotografowaniu biżuterii i innych rękodzielniczych wyrobów. Sama nie jestem fotografem, nawet nie interesuję się robieniem zdjęć, ale prowadzenie bloga o tematyce hand made wymusiło na mnie zdobycie podstawowej wiedzy o fotografii. Wypracowałam więc swoje sposoby na dobre zdjęcia i teraz chciałabym się nimi z Wami podzielić. Oczywiście, aby skorzystać z moich porad nie będzie potrzebny "wypasiony" sprzęt fotograficzny - sama takiego nie posiadam. Myślę, że tak specyficzny kurs jeszcze nigdzie się nie pojawił i wielu osobom się przyda. Poza tym, każda rękodzielniczka (tudzież rzadziej rękodzielnik) chce mieć porządne zdjęcia swoich wyrobów.

Trzecia kwestia,

to bransoletka. Z tego co się dowiedziałam jest to spiral rope (jeśli się mylę to napiszcie mi komentarz z poprawną nazwą). Zrobiłam ją dawno temu i sama nie wiem, dlaczego dopiero teraz doczekała się zdjęć. Wykonałam ją z mieszanki Toho, Knorr Prandell i Euroclas. Forma jest prosta, nie jest to nic nowego, ale i tak uważam, że wyszła całkiem wdzięczna bransoletka.




sobota, 13 lipca 2013

Neon

Neonowe szaleństwo wreszcie dotarło także na mojego bloga. Będąc w Empiku wpadły mi w ręce duże, mocno pomarańczowe i matowe koraliki - jak dla mnie idealne połączenie! Długo się nie zastanawiałam, dokupiłam do nich małe, szare, matowe i szybko wróciłam do domu dziergać bransoletkę. I jeszcze nie mogłam się zdecydować czy zrobić na niej jedynie spiralny wzorek (tradycyjne 5a1b) czy może ma być ona w pomarańczowe kropy. Z niezdecydowania wyszedł mi spiralny wzorek w kropy:D


sobota, 29 czerwca 2013

Zwyklak II

I znowu wieje nudą... Chyba się starzeję albo co gorsze kończą mi się zapasy kreatywności. To dopiero byłby klops. Sutaszu dawno nie było, ale coś tam sobie szyję tylko skończyć nie mogę. Z drugiej strony koraliki to dużo bardziej wdzięczny temat, bo jak je dobrze "nadziać" to i tak będzie równo. Ze sznurkami tak łatwo nie jest, dlatego gdy jestem zmęczona albo mam zły humor nigdy się za sutasz nie biorę. A z tego wynika, że jeszcze przez jakiś czas będę Was męczyć moim niezbyt zaawansowanym wytwórstwem koralikowym.

Prosta bransoletka powstała z resztek koralików, jako uzupełnienie naszyjnika mojej mamy, dokładnie tego (klik).


P.S. Dziękuję za komentarze pod ostatnim postem! Trochę zrezygnowana byłam i miło mi się zrobiło gdy je przeczytałam.

czwartek, 20 czerwca 2013

Kilimandżaro

Rzutem na taśmę zgłaszam swoją ostatnią pracę do wyzwania pt. Tanzania. Skojarzenie - Kilimandżaro. Wszyscy wiedzą, że to najwyższa góra Afryki, ale nie każdy słyszał, że ma trzy szczyty:
     - Uhuru 5895 m n.p.m.
     - Mawenzi 5150 m n.p.m.
     - Shira 3940 m n.p.m.


Tak więc na wisiorze umieściłam trzy szczyty z chryzokoli - dwa większe i jeden malutki:) Natomiast kolory dobrałam w nawiązaniu do zdjęć góry:


Chryzokola pasowała idealnie. Wygląda jak zielono-szara góra z kawałkiem nieba:)




sobota, 8 czerwca 2013

Bombery

Bombery! Zupełnie nie wiem dlaczego właśnie tak nazwałam te kolczyki. Nie ma to nic wspólnego z określeniem "bombowe", raczej z niewiadomych przyczyn kojarzą mi się z bombą - tak! bo są okrągłe? no... takie pękate:D i mówię tak na nie odkąd nadziałam pierwszy koralik na żyłkę. 

Wzór od początku do końca to mój wymysł. Jak robiłam pierwszy kolczyk to skrupulatnie zapisywałam krok po kroku jego wykonanie. Inaczej drugiego bym chyba nie uszyła. Na szczęście instrukcja działa i jestem już w trakcie trzeciej pary. Tylko koralików brak, a przecież tak niedawno uzupełniłam zapasy za niemałą sumkę:-(






piątek, 10 maja 2013

Żółty na wiosnę

Sklepowe wieszaki w tym sezonie atakują nas wielością barw. Mi najbardziej do gustu przypadł cytrynowy żółty i uparłam się by choć odrobinę mnie przyozdobił. Powstały więc szaro-żółte kolczyki z przepięknymi kroplami labradorytu mieniącymi się dość nietypowo, bo na żółto-pomarańczowo. I jak zwykle na ostatnią chwilę zgłaszam je na wyzwanie w KK jako moja druga praca.


poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Gdzie jest wiosna?

Kurczę... Naszykowałam wiosenny post, a tu wiosny ni widu ni słychu... Cóż począć? Może przynajmniej zrobi Wam się milej (i cieplej!) gdy pooglądacie wiosenne rękodzieło.

Uprzedzam jeszcze, że zdjęć jest mnóstwo. Na szczęście Lightbox na moim blogu został wskrzeszony, więc oglądanie zdjęć będzie wygodniejsze. Swoją drogą ciekawe co Blogger kombinuje, że wyświetlanie zdjęć w Lightboxie nagle przestało działać na wszystkich blogach?

Już prawie po Świętach, ale powiedzmy, że zdążyłam:) Uszyłam filcowe wielkanocne ozdoby osadzone na pikach. Pisanki przyozdobiłam czymś w rodzaju wycinanki łowickiej, natomiast kurczaka wykonałam według szablonu, który udostępniła Oda na swoim blogu. Post z szablonem znajdziecie tutaj (klik)


Ostatnio wzięłam udział w wiosennej wymiance organizowanej na forum CraftLadies. Wylosowałam AnetęA i między innymi uszyłam dla niej sutaszowy komplet z fluorytami i ametystami.








Dodałam jeszcze mój najnowszy wynalazek (więcej wkrótce), czyli prostą bransoletę z grubego łańcuszka i sutaszu zaplecionego jak filofuny.


Oto wszystkie drobiazgi, które poleciały do Anety:


Jak wiadomo mam fioła na punkcie ładnego pakowania prezentów. Zrobiłam więc pudełko z brystolu, które tym razem wypełniłam piórami oraz płaską kokardę (bo się mniej pogniecie w przesyłce).




Na koniec pochwalę się jeszcze prezentem, który ja otrzymałam. Dodam, że maszyna losująca wymiankowe pary zrobiła nam psikusa i okazało się, że AnetaA wykonuje prezent dla mnie! Dostałam od niej decoupage'owe pudełko, kwiecistą broszkę oraz prześliczny komplet z naturalnych kamieni.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...